Zakochana w worku na ziemniaki.( Bo przecież „jest taki dobry…”)


Są kobiety, które nie potrzebują mężczyzny z klasą. One potrzebują… kogoś, kto im poda kubek herbaty i nie nazwie „wariatką”. Tak nisko mają ustawioną poprzeczkę, że wystarczy, że ktoś się nie zachowa jak śmieć – i już mają motyle. Nie w brzuchu, tylko w mózgu.

Wystarczy, że worek na ziemniaki powie „ładnie dziś wyglądasz”, a one już pakują uczucia, otwierają serce i planują wspólne życie. Z czym?
Z workiem. Na ziemniaki.

Ale nie martw się – worek nie będzie sam. Będzie zaopiekowany. Będzie kochany. Będzie najważniejszy. A ona? Ona złoży siebie w ofierze, byle tylko „nie być sama”.

Syndrom emocjonalnego minimum socjalnego

Znasz to?
– „Ale on przynajmniej mnie nie bije.”
– „No nie zarabia, ale zawsze wraca na noc.”
– „Nie odzywa się tydzień, ale napisał ‘sorki’. Znaczy – stara się.”

Tak wygląda zakochanie w człowieku, który nie jest ani partnerem, ani oparciem – jest obecnością z podstawową empatią. I to wystarczy, żeby system romantyczny w kobiecie się uruchomił. Bo jeśli całe życie była traktowana jak worek, to gdy worek na ziemniaki okaże minimum szacunku, ona się zakocha.
Nie w nim.
W tym, jak inaczej się przy nim czuje.

To nie miłość.
To reakcja organizmu na pierwszy oddech po emocjonalnym duszeniu.

👑Manifest Królowej:

Królowa nie zakochuje się w kimś tylko dlatego, że był miły.
Bycie miłym to nie cecha.
To obowiązek człowieka niebędącego draniem.

Miłość Królowej nie rodzi się z niedoborów. Nie buduje się na „wreszcie ktoś mnie zauważył”.
Królowa nie cieszy się, że ktoś ją nie obraził.
Królowa oczekuje standardu, a nie romantyzuje okruchy.

Jeśli traktujesz uprzejmość jak prezent – to znaczy, że całe życie byłaś karmiona resztkami.

A Królowa?
Królowa nie je z podłogi.

👑Podszept Królowej:

Jeśli musisz go tłumaczyć – to nie on.
Miłość to nie jest detoks po traumie.
To nie jest wdzięczność, że ktoś Cię nie skrzywdził.
To nie jest pakowanie się w związek z kimś tylko dlatego, że zrobił minimum, a Ty znasz tylko minusy.

Jeśli zakochujesz się w kimś dlatego, że „jest taki dobry”…
…to znaczy, że nigdy nie byłaś kochana naprawdę.
I to nie jego wina.
To Twoja rana.

A rany nie wybierają zdrowo.
Rany wybierają coś, co przestaje boleć.
Nie każdy, kto Cię nie rani, jest wart Twojej miłości

Nie myl ulgi z miłością.
Nie myl spokoju z sensem.
Nie myl worka na ziemniaki z partnerem życiowym, tylko dlatego, że nie kopie, nie krzyczy i czasem zapyta „jak się czujesz”.

Bo jeśli to wystarczy, byś się zakochała –
to znaczy, że miłością nazywasz ulgę, a partnerstwem – brak przemocy.

A Królowa nie oddaje serca za „brak przemocy”.

Ona go oddaje tylko temu, kto wie, co to znaczy trzymać tron – nie tylko drzwi otwarte.


Zostaw odpowiedź

error: Content is protected !!

Odkryj więcej z Brama Główna -zapraszam📢

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej