Ludziom się wydaje, że kobieta, która nie uśmiecha się na zawołanie, jest zła.
Że jak nie głaszcze słowem, to pewnie zgorzkniała.
Że jak mówi wprost, to musi mieć problemy emocjonalne.
Nie.
Ja po prostu mam dość udawania.
Nie jestem miła.
Nie jestem słodka.
Nie będę filtrować swoich myśli przez cudze potrzeby komfortu.
Jestem tą, która się już raz zgięła w pół.
Która raz połknęła język, raz wzięła winę, raz się nie odezwała, bo „nie wypadało”.
Już nie. Nigdy więcej.
Jeśli szukasz kogoś, kto powie Ci to, co chcesz usłyszeć —
poszukaj terapeuty z cennikiem.
Ja nie jestem dla każdego. I nigdy nie będę.
Ale jeśli coś Ci teraz zaszczypało pod mostkiem —
to znaczy, że jesteś u siebie.
