Są kobiety, które przepraszają za każdy błysk.
Są takie, które chowają swoją siłę w za małych sukienkach i za dużych oczekiwaniach innych.
I jest Ona.
Z uśmiechem, który wywołuje trzęsienia ziemi w ego tych, co myśleli, że mogą ją ocenić.Z pewnością, która nie potrzebuje pieczątki „grzeczna”.
Z obecnością, która mówi: „Jeśli boisz się mojego światła, noś okulary. Ja nie będę przygasać.”Nie była zbyt głośna.Świat był po prostu przyzwyczajony do szeptu.Nie była zbyt dumna.Po prostu nie chciała już wchodzić do żadnego związku na kolanach.Nie była przesadą.
Była reakcją organizmu na bycie zbyt długo zbyt cicho.—
Odezwa Królowej:
„Nie jestem do rozcieńczania.Nie jestem wersją demo.Nie jestem emocjonalną próbką, którą można przetestować, a potem zostawić.Jestem zjawiskiem.Jestem pełnią.Jestem tym, co dzieje się, gdy kobieta przestaje prosić świat, by ją zniósł — i zaczyna żądać, by świat się dostosował.
Zbyt wiele?Nie.W końcu — tyle, ile jestem naprawdę.”—
Podszept Królowej:
Można być za dużo tylko dla tych, którzy są zbyt mali.Ale dla siebie? Dla własnego lustra, życia, legendy?Nigdy nie jesteś za dużo.Jesteś właśnie sobą. I to jest… cholernie wystarczające.—Gotowa podpisać się pod tym sercem, szminką i błyskiem? Zrób to! Skoro ja mogę Ty też potrafisz.
