Mężczyźni zdradzają, bo przecież świat jest pełen pokus, a lojalność jest trudniejsza niż dieta bez cukru. Zdradzają, bo czasem łatwiej im przeskoczyć do nowego łóżka niż porozmawiać o własnych emocjach. Zdradzają, bo jakby mieli odwagę, to zamiast zdrady wybraliby szczerość, ale przecież łatwiej udawać, że „tak jakoś wyszło” niż przyznać, że wyszło się na tchórza.
Czasem zdrada jest wynikiem banalnej wygody – związek wszedł im jak przypadkowy zakup w markecie, a nie świadomy wybór w salonie miłości. Jeszcze częściej zdradzają, bo nigdy nie opuścili mentalnie domu mamusi – i oto nagle z ukochanej partnerki robi się mama numer dwa, najlepsza przyjaciółka i terapeutka od wszystkiego. A z mamą do łóżka się nie chodzi, prawda? Facet marzy o kochance, o emocjach, o wyzwaniach – a ty, biedna kobieto, zamiast być królową jego życia, stałaś się kocem, który go grzeje i karmi. No cóż, koców się nie pożąda, nawet jeśli są wygodne.
Odezwa Królowej:
Och, drogi mężczyzno, który uciekasz się do zdrady, myśląc, że rozwiązuje ona twoje problemy, wiedz, że właśnie robisz sobie kolejny – znacznie większy. My, kobiety, damy radę, bo przetrwałyśmy już niejedno tsunami emocjonalne, ale ty? Czy będziesz w stanie spojrzeć w lustro i nie pomyśleć: „Gratuluję, stary, jesteś mistrzem świata w psuciu sobie życia”? Zdrada to nie siła, to raczej desperacka próba potwierdzenia sobie, że jeszcze żyjesz, choć właśnie emocjonalnie umarłeś.
Podszept Królowej:
Zdradzając, nie zdradzasz tylko kobiety. Zdradzasz przede wszystkim siebie – bo przecież ucieczka od własnej słabości jeszcze nigdy nikogo silniejszym nie uczyniła.
