Nie jestem z tych, co się zatrzymują, bo ktoś na Messengerze napisał „hej, piękna”.
Nie mam czasu na giermków z czapką z dzwoneczkami, którzy wjeżdżają w moje życie na osiołku emocjonalnym i pytają, czy mogą „się zbliżyć duchowo”. Brakuje tylko świecy zapachowej i zestawu do medytacji „jak być mężczyzną w 3 dni”.
Giermek to taki typ, który wchodzi z zachwytem, zostawia parę wersów o tym, że „piszesz mądrze” i znika szybciej niż jego pewność siebie po Twoim spojrzeniu. On nie ma złych intencji. On po prostu… nie dorósł do rozmowy bez instrukcji obsługi.
Bo wiesz…
Giermek patrzy na królową i widzi inspirację.
Król patrzy na królową i widzi partnerkę.
A ja nie jestem poradnikiem rozwoju osobistego w rajstopach.
Nie jestem mentorką, matką emocjonalną ani duchową doulą dla panów, co mają „coś do przepracowania”.
Go to therapy. Not to my inbox.
Nie jestem też fanką renowacji.
Nie szukam faceta „do odratowania”, „z potencjałem”, „co miał trudne dzieciństwo i szuka światła”.
Ja mam światło. I nie dam go komuś, kto wciąż siedzi w piwnicy i nie potrafi znaleźć włącznika.
Królowe nie zatrzymują się na każdej stacji, gdzie gra akordeon.
Królowe mają cel. Kierunek. Styl.
A jeśli już mają się zatrzymać — to tylko tam, gdzie podjeżdża król w garniturze, nie w dresie z logiem „kiedyś miałem ambicje”.
Więc przepraszam wszystkich giermków:
Nie odpowiem.
Nie zignoruję złośliwie — po prostu jestem w drodze.
Na tronie nie ma miejsca na przypadek.
A ja nie jestem Tinderową wróżką, która rozdaje różdżki każdemu, kto ma „ładną duszę”.
PS. Giermkowie mają swój urok.
Pod warunkiem, że wiedzą, że mają być widzami.
A nie kandydatami na tron.
Dialog do Narodu
(z balkoniku Pałacu Sarkazmu)
Drodzy panowie, chłopcy, giermkowie, aspiranci i samozwańczy królowie-w-wersji-demo…
Zanim kolejny z was napisze „hej, co tam?”, zanim zaproponuje duchową więź na poziomie dyskusji o mandze z 2007 roku, zanim jeszcze raz zobaczę wasze zdjęcie profilowe z rybą lub w lustrze siłowni — posłuchajcie uważnie:
Nie szukam.
Nie brakuje mi.
Nie potrzebuję dopełnienia, bo jestem kompletna.
Jeśli nie umiesz mnie rozśmieszyć, zaintrygować i zbudować zdania złożonego — nie próbuj mnie zdobywać.
Bo ja nie jestem poziomem „spróbuję”.
Ja jestem poziomem „wiesz, że nie będzie łatwo — i właśnie dlatego chcesz spróbować”.
Dziękuję. Możecie wrócić do scrollowania.
