Zmienić faceta? Cudownie. A może jeszcze wyhodować jednorożca w kuchni i nauczyć kota robić pranie? Ale dobrze, jeśli już musisz – usiądź wygodnie i zapnij emocjonalny pas. Bo to będzie jazda.
Na początek złota zasada:
Nie zmienisz faceta. Możesz go co najwyżej ubrać, nakarmić i przez chwilę łudzić się, że rozumie, co to znaczy „emocjonalna dostępność”.
Ale desperatki nie odpuszczają. One wierzą, że jeśli będą wystarczająco miłe, cierpliwe, dostępne i gotowe do pomocy, to on się zmieni. No więc uwaga, oto metody:
- Metoda „Matka Polka 2.0”
Robisz wszystko za niego. Gotujesz, pierzesz, myślisz za dwóch. On dziękuje… ciszą i oczekiwaniem, że teraz jeszcze mu życie zaplanujesz. Gratulacje – właśnie stworzyłaś dorosłego niemowlaka. - Metoda „Dekorator wnętrz emocjonalnych”
Wchodzisz z pompą i planem remontu duszy. Nowe przekonania, więcej empatii, może jakaś terapia? A on… wyciąga pad do konsoli. Emocje? Tylko w Fifie. - Metoda „Zrobię z niego Pana Idealnego”
Kupujesz mu koszulę, zmieniasz fryzurę, uczysz, jak się wyraża emocje i jak się słucha. On słucha. Przez chwilę. Potem wraca do swoich starych nawyków. A koszula leży na dnie szafy. Obok szacunku do Ciebie.
Odezwa Królowej:
Jeśli chcesz kogoś zmienić, zapisz się na kurs ogrodnictwa – przynajmniej rośliny reagują na troskę.
Mężczyzna nie jest gliną, z której ulepisz partnera. A Ty nie jesteś zakładką w jego biografii. Jeśli nie jest gotowy sam, nie będzie gotowy nigdy – choćbyś przynosiła mu miłość w złotej misce.
Podszepty królowej
Nie zmieniaj faceta. Zmień… faceta.
I nigdy więcej nie inwestuj w renowację emocjonalnych ruder.
