Są ludzie, którzy żyją tak, jakby mieli próbę generalną.
Czekają.
Aż się odważą.
Aż schudną.
Aż on zadzwoni.
Aż dzieci dorosną.
Aż będzie lepszy moment.
Ale prawda jest brutalna: moment nie przychodzi. Trzeba po niego wyjść.
Za kulisami jest bezpiecznie.
Nie oślepia światło, nikt nie widzi drżenia rąk, nie trzeba tłumaczyć się z porażek.
Ale za kulisami nie ma też życia.
Jest tylko czekanie.
Czasami pięknie urządzone, wygodne, pachnące lawendą…
Ale to nadal poczekalnia śmierci.
Ludzie tak bardzo boją się zrobić pierwszy krok, że zapominają, po co mają nogi.
Tak bardzo boją się być wyśmiani, że rezygnują z bycia zauważonymi.
Tak długo pytają: „Czy już mogę?”, że życie odpowiada ciszą.
Bo życie nie prosi.
Życie staje przed Tobą i mówi: „Teraz. Albo nie będzie już nic.”
Odezwa Królowej
„Nie mam czasu, żeby wiecznie się bać.
Nie mam czasu na ludzi, którzy tylko patrzą.
Nie mam czasu na siebie z wczoraj, która nie wierzyła, że mogę.
Bo mogę.
Bo wiem, że jeśli umrę ze strachu — umrę za życia.
A ja wybieram życie. Nawet jeśli drży głos. Nawet jeśli kolana miękkie.
Wyjdę. Powiem. Pokażę się.
Bo największym bólem nie jest to, że coś się nie uda.
Największym bólem jest… nie spróbować.”
Podszept Królowej:
Bo najgorsze nie jest to, że się nie udało.
Nie to, że zabolało, że się skompromitowałeś, że nie wyszło.
Nie.
Najgorsze jest to, że…
Twoja scena czekała.
Z reflektorem tylko dla Ciebie.
Z historią, którą mogłeś napisać.
Z życiem, które chciało być Twoje.
A Ty stałeś za kulisami.
Z biletem w ręce.
Z sercem gotowym.
Z marzeniem, które patrzyło na Ciebie i szeptało:
„Idź.”
Ale nie poszedłeś.
Bo co ludzie powiedzą.
Bo nie umiesz.
Bo jeszcze nie teraz.
I scena zgasła.
Nie dlatego, że nie byłeś gotowy.
Tylko dlatego, że nie wyszedłeś.
Można z tym żyć.
Ale to nie jest życie.
To żałoba po wersji siebie, która miała odwagę.
