Niektórzy pakują się logicznie.Minimalizm, ład, skład, trzy koszulki na krzyż, jeden dezodorant i pasta w tubce po kredce do ust.
Nie ja.Ja pakuję się jakbym miała:– Przeżyć pięć sezonów emocjonalnych,– Przejść przez strefę wojny, gali i PMS-u w jednym,– I jeszcze zrobić to wszystko z godnością, stylem i zapasem protein.
—Raport z pola bitwy zwanej walizką:– Kosmetyki – pełen skład gabinetu SPA. Krem pod oczy, na oczy, przeciw oczom i na wypadek, gdyby ktoś patrzył.– Leki – przeciwko bólowi, egzystencji i ludziom.– Chusteczki mokre – bo czystość zaczyna się od kontroli. A kończy na przypadkowym wylaniu białka.– 5 par butów – bo nie wiem, która wersja mnie obudzi. A jak już wstanie, to się nie będzie prosić o trampki.– Kurtka, marynarka, parę spodni – zestaw do negocjacji z pogodą, z rzeczywistością i z własnym nastrojem.– Żarcie – bo jeśli mam umrzeć, to nie z głodu.– Odżywka białkowa – bo nikt nie będzie mi mówił, że jogurt sam wystarczy. Nie jesteśmy już w 2014.—I tak krążę po domu z miną generała, który sam nie wie, czy szykuje się na wojnę, czy planuje piknik z dramatem w tle.Czy zabieram to wszystko na wyjazd, czy raczej… na życie?
—Odezwa Królowej
> „Nie pytaj mnie, dlaczego biorę pięć par butów.Pytaj siebie, dlaczego Ty bierzesz tylko jedne.Moje emocje potrzebują garderoby.Moje plany się nie mieszczą w reklamówce.A moje potrzeby… no cóż. One nie znają słowa ‘minimalizm’.Nie pakuję się na wyjazd.Pakuję się na ewentualność.Na ewentualność życia, które nie przewiduje mi taryfy ulgowej.”
—Podszept Królowej
Ludzie mówią, że za dużo pakuję.Ale to nie ja pakuję za dużo.To świat daje za mało pewności.—I niech pierwszy rzuci skarpetą ten, kto nigdy nie zabrał trzeciej kurtki „na wszelki wypadek”.
