- Co to w ogóle znaczy: „prawda”?
Prawda. Wielkie słowo. Szlachetne.
Czasem wypowiadane szeptem w terapii, czasem rzucane jak kamień w kłótni.
Ale czym ona właściwie jest?
– Czy to fakty?
– Czy to interpretacja faktów?
– Czy to Twoje odczucie, które zmienia się co trzy godziny i zależy od tego, czy zjadłaś coś sensownego?
Bo widzisz…
Prawda może być obiektywna.
Ale człowiek — nie jest.
- Prawda obiektywna vs. Prawda z kanapy
Obiektywna:
– Woda wrze w 100°C.
– Ziemia krąży wokół Słońca.
– On nie odpisał od wtorku.
Subiektywna:
– „Olej, nie zasługuje na mnie.”
– „On się boi swoich uczuć.”
– „Zaraz się odezwie, tylko testuje moją lojalność.”
– „A może coś czuje, ale nie umie tego wyrazić, bo trauma z dzieciństwa, a ja przecież jestem kobietą, która rozumie głęboko…”
Brzmi znajomo?
To nie są kłamstwa.
To są wersje.
Twoje. Jego. Tej trzeciej też, jeśli akurat uczestniczy.
- Prawda jako lustro bez filtra
Wiesz, kiedy poznajesz prawdę?
Gdy boli.
Gdy coś w Tobie pęka — ale jednocześnie oddech się prostuje.
Bo prawda nie musi być miła.
Ona ma być czysta.
Ma nie grać pod Twój nastrój, nie dostosowywać się do Twojej nadziei.
- Dlaczego tak bardzo chcemy, żeby prawda się do nas dopasowała?
Bo łatwiej znieść iluzję niż stratę.
Bo łatwiej myśleć „on nie wie, co czuje” niż „on nie czuje nic”.
Bo ego nie chce cierpieć.
I serce nie chce się przyznać, że zainwestowało w coś, co nie ma wartości rynkowej.
- A więc… czy prawda jest obiektywna?
Tak.
Ale niewielu ma odwagę ją przyjąć.
Bo zanim ją zobaczysz, musisz zdjąć:
– emocje,
– oczekiwania,
– wyobrażenia,
– nadzieje,
– i wszystkie „może”.
A potem spojrzeć. Tak naprawdę.
Odezwa Królowej:
Prawda nie przychodzi w cekinach i z kwiatami.
Nie mówi: „hej kochana, już jestem, chodź się przytulić”.
Ona wchodzi bez pytania.
Zdejmuje Ci z oczu różowe okulary.
I mówi: „Popatrz.”
Nie po to, żebyś cierpiała.
Tylko po to, żebyś wreszcie przestała kłamać sama sobie.
