(czyli o miłości, która zna swój budżet)
Henryk, lat 65, wizjoner z Jaworów.
Emerytura? Tak. Samotność? Jeszcze nie.
Bo w głowie Henryka dojrzewał plan nie na jedną, nie na dwie… ale na trzy kobiety.
Plan prosty jak harmonogram obiadowy w sanatorium:
– trzy rencistki,
– cztery renty,
– jedna lodówka,
– i zero miłości.
— Pieniądze są najważniejsze — mawiał Henryk, zaglądając do kopertki z ZUS-u, jakby tam kryła się namiętność życia.
Ogłoszenie było jasne:
„Panie bez obciążeń, uregulowana sytuacja materialna, uległe i obowiązkowe.”
Inaczej mówiąc:
„Niech tylko płacą, gotują i milczą.”
Miłość? Uczucia?
Nie tym razem.
Henryk miał plan — logistyczny, spółdzielczy, wyliczony.
On nie szukał kobiety. On szukał systemu zasilania z czułością w pakiecie ekonomicznym.
Odezwa Królowej (głos wewnętrzny):
Henryku, mój drogi…
Gdybyś zamiast kalkulatora wyjął kiedyś serce, może któraś by została z Tobą za darmo.
Ale ty chciałeś wspólnoty budżetowej, nie związku.
A kobieta to nie emerytalna inwestycja.
To żywa istota — nie kolumna w Twoim arkuszu kalkulacyjnym.
Więc powodzenia w Jaworach. Może znajdziesz trzy takie, co z Tobą wytrzymają.
Ale pewnie i tak na koniec zostanie Ci rachunek… i cisza.
Podszepty królowej:
Miłość dzielona przez cztery przestaje być miłością.
A kobieta, która zna swoją wartość, nie będzie się wpisywać w cudzy budżet.
Choćby cały świat przeciwko był.
ps.Czy to się tyczy tylko ogłoszenia pana Henia ? Czy może wygody mężczyzn i cwaniactwa level master?Ale przecież nasz Heniu mówił wprost : „Nie chcę dużo. Tylko spokoju, warzywnej zupy i żeby ktoś posprzątał po mnie życie.”- a jak się mówi wprost i prawdę to jest się chyba rozgrzeszonym?-oceńcie już sami.

Rozdział specjalny: „Ctrl+Alt+Miłość – zakończenie z plikiem CSV”
Po tygodniach ogłoszeń, wzniosłych zaproszeń do życia na cztery portfele i jednej lodówki, Henryk odnalazł ją.
Ją.
Jolanta, lat 62.
Była cicha, zorganizowana, miała własne przyprawy i znajomość funkcji SUMA.JEŻELI.
Pierwsze spotkanie odbyło się na neutralnym gruncie — czyli w Biedronce, dziale z promocją na ryż i papiery toaletowe.
Iskra?
Nie. Ale Excel się zgadzał.
— Jolu, Ty rozumiesz moje potrzeby… — powiedział Henryk, odwracając ekran laptopa, gdzie w komórce C3 widniało:
„Jola = TAK (jeśli nie pyta o uczucia)”
A Jola odpowiedziała tylko:
— Warzywną gotuję co drugi dzień. Ale nie licz na przytulasy bez zgody pisemnej.
Epilog:
Zamieszkali razem.
On płacił za wodę, ona za gaz.
Miłości nie było — ale budżet się domykał.
A kiedy sąsiad spytał:
— Heniek, szczęśliwy jesteś?
Henryk odrzekł:
— Szczęście? Nie wiem. Ale mam stały dochód, ciepłą zupę i nikt mi nie grzebie w segregatorach.
Podszept Królowej:
Zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna Excela za erotyczny.
Ale tylko nieliczni wiedzą, że w prawdziwej relacji… to serce ma być arkuszem kalkulacyjnym.
Nie portfel.