ROZDZIAŁ 87: Zdejmij go z piedestału (bo z takiej wysokości nawet nie widzi, że zmywasz jego kubek)



wersja: z sarkazmem, dla kobiet, które już przestały się garbić z podziwu

Zaczyna się niewinnie.
On taki mądry.
Taki „ogarnięty”.
Taki inny niż wszyscy, których spotkałaś wcześniej,
czyli: potrafi sam zamówić jedzenie i mówi „czuję” zamiast „mam wyjebane”.

I już masz ochotę klaskać.
A potem — bez ostrzeżenia — stawiasz go na piedestale.
Bo przecież to on.


I wtedy się zaczyna.
Nie zauważasz, kiedy z królowej stajesz się jego osobistą motywatorką.
Zmieniasz swój ton, żeby nie zabrzmieć zbyt pewnie.
Swoje zdanie — żeby nie zranić jego ego.
Swoje plany — bo on akurat dziś „potrzebuje przestrzeni”.


Mężczyzna na piedestale to nie problem.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy Ty sięgasz po drabinę, żeby mu nie przeszkadzać sobą.


A potem pojawia się ktoś inny.
Nie lepszy.
Po prostu normalny.
I Ty…
Nie potrafisz już być sobą.
Bo przyzwyczaiłaś się być „jego wersją siebie”.


Nie rozwijasz się.
Dostosowujesz się.
Bo przecież on „ma potencjał”.
A Ty — nie daj Bóg — nie chcesz go przytłoczyć swoją siłą.
Bo jak wiadomo, nic tak nie przeraża faceta jak kobieta, która nie pyta, co chce zjeść.


I zanim się zorientujesz,
już Cię nie ma.
Jest tylko Twoja wersja dla niego.
Wygodna, cicha, wspierająca.
Z lekko przechyloną głową i talentem do nieistnienia.


Odezwa Królowej:
Nie wspinaj się, żeby z nim być na równi.
Jeśli trzeba się obniżyć, żeby on poczuł się mężczyzną —
to nie szukasz partnera.
Tylko trenera ego.

Zdejmij go.
Nie brutalnie.
Wystarczy, że przestaniesz patrzeć w górę.
I przypomnisz sobie, gdzie był Twój tron, zanim wzięłaś go na barana.


Zostaw odpowiedź

error: Content is protected !!

Odkryj więcej z Brama Główna -zapraszam📢

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej