(czyli: nie, nie zapomniały. Po prostu dorosły nie dał im wyboru)
To jeden z tych frazesów, które dorośli wypowiadają z ulgą.
„Dzieci są wyrozumiałe.”
„Dzieci nie pamiętają.”
„Dzieci szybko się godzą.”
Tylko że to nieprawda.
Dzieci nie wybaczają.
Dzieci tłumią.
Bo nie mają słów.
Bo nie mają odwagi.
Bo nie mają gdzie pójść z tym, co czują.
Dorastasz z emocjami, które miały być chwilowe —
a zostały z Tobą jak niewidzialny bagaż.
Z lękiem, że coś z Tobą nie tak.
Z pytaniem, czemu „to przecież była normalna rodzina”, a Ty w środku wciąż niesiesz żal.
Bo dziecko nie wybacza.
Dziecko się przystosowuje.
Dziecko milczy, żeby nie stracić miłości, która boli.
Dziecko kocha tak bardzo, że potrafi udawać, że wszystko w porządku — nawet jeśli serce krzyczy.
A potem to dziecko dorasta i nosi w sobie dorosłego, którego nie umie pokochać,
bo nigdy nie było uczone, jak kochać siebie bez lęku.
Manifest Królowej:
Nie jesteś winna za to, że pamiętasz.
Nie jesteś zła, że nie potrafisz wybaczyć.
Nie jesteś bez serca, jeśli nie chcesz wracać tam,
gdzie zamiast bezpieczeństwa była kontrola, zamiast czułości — wymagania,
a zamiast wsparcia — wieczne „inni mają gorzej”.
Masz prawo pamiętać. Masz prawo odciąć. Masz prawo się nie tłumaczyć.
Podszept Królowej:
Dziecko nie jest automatycznym przebaczeniem.
Dziecko to lustro.
A Ty dziś patrzysz w nie —
i masz prawo nie widzieć uśmiechu.
Nie mów „one nic nie pamiętają”.
One pamiętają wszystko.
Tylko nauczyły się, jak to ukrywać,
żebyś Ty nie musiał niczego naprawiać.
