(Czyli wygładź się, wycisz, wytresuj – a może wróci po kolejne zwycięstwo)
„Może za dużo mówiłaś.”
„Może byłaś zbyt emocjonalna.”
„Za mało cierpliwa, za bardzo wymagająca.”
„Może jak schudniesz, zmienisz styl, przestaniesz się czepiać…”
I tak powstaje kobieta z katalogu:
ładna, miła, poprawiona.
Nieprawdziwa.
Zmiana dla siebie? Tak.
Zmiana dla niego?
To nie transformacja. To promocja.
Kup sobie nową wersję mnie i może tym razem dłużej wytrzymasz w roli faceta mojego życia.
Ale wiesz co?
On nie odszedł, bo byłaś za bardzo.
On odszedł, bo był za mało.
Za mało obecny.
Za mało dojrzały.
Za mało gotowy, żeby być przy kobiecie, która wie, czego chce i nie boi się tego mówić.
Manifest Królowej:
Nie jestem wersją próbną.
Nie jestem aplikacją do aktualizacji.
Nie jestem lusterkiem, w którym możesz się przeglądać,
dopóki nie odbijesz własnych kompleksów.
Jestem sobą. I jeśli to nie wystarczyło – to nie ja jestem do zmiany.
Podszept Królowej:
Jeśli trzeba się zmieniać, by ktoś wrócił –
to może nie warto, żeby wracał.
Bo ja nie chcę miłości, która wraca na poprawioną wersję,
ale odchodzi przy pierwszej aktualizacji prawdy.
Nie zmieniaj się, żeby ktoś Cię pokochał.
Zmieniaj się, gdy przestajesz siebie rozpoznawać.
A jeśli on wróci,
to niech zobaczy, że ta, którą kiedyś miał —
już nie czeka.
Bo nie była błędem. Była początkiem.
