To jedno z tych haseł, które powinno być karane mandatem za iluzję.
„Jak kocha, to wróci.”
A niby czemu?
Bo zgubił się w sobie i teraz z miłości odnalazł drogę przez SMS?
Nie, kochanie.
To nie miłość.
To niedojrzałość w tęskniącym wydaniu.
To emocjonalne bumerangi, które wracają,
bo nie mają gdzie indziej spać.
Gdy ktoś odchodzi z Twojego życia —
zostawia więcej niż puste miejsce.
Zostawia informację:
„To nie było warte, by zostać.”
Więc nie romantyzuj powrotów.
To nie Romeo pod balkonem.
To ex, który zjadł swoją szansę i teraz wraca, bo nagle zrobiło się mu cicho.
Miłość nie znika.
Miłość nie znosi ciszy między.
Miłość nie ucieka „żeby przemyśleć”.
Miłość zostaje.
Miłość walczy.
Miłość nie znika z dnia na dzień jak wyłączony telefon.
Manifest Królowej:
Nie jestem stacją przesiadkową.
Nie jestem checkpointem w czyimś kryzysie.
Nie jestem opcją „na później, jak dojrzeję”.
Jestem kobietą, której się nie zostawia.
Bo drugiej szansy nie będzie.
Nigdy.
Podszept Królowej:
Jeśli wróci,
to nie z miłości.
Tylko z nadzieją, że zapomniałaś,
jak bardzo bolało, gdy zniknął.
Jak kocha — to nie odchodzi.
A jak odchodzi — to niech nie wraca.
Bo drzwi zamknięte, klucz wyrzucony, a na wycieraczce leży tylko echo:
„Spóźniłeś się, Skarbie.”
