Odezwa z Lochów : „Królewno, serio chcesz tę koronę?”



Są kobiety, które marzą o koronie.
I są takie, które założyły ją na głowę — a potem czekały, aż ktoś uzna ich wartość.
Serio, królewno? Czekasz na aprobatę od typa, który nie pamięta twojej daty urodzenia, ale zna premierę nowego Call of Duty?

No dobra. Czekaj. Ale najpierw zdejmij tę koronę. Bo nosić ją i jednocześnie błagać o miłość to jak iść na wojnę w sandałkach.


Ty naprawdę wierzyłaś, że jesteś tą wyjątkową.
Że on się zmieni. Dla ciebie.
Bo przecież jesteś „inna niż wszystkie”.

I byłaś.
Byłaś tą, która milczała, kiedy bolało.
Byłaś tą, która rozumiała, kiedy on nie miał nastroju.
Byłaś tą, która dzwoniła pierwsza, bo on „nie lubił pisać”.
Znasz to? Bo ja znam.

I teraz siedzisz w lochu, popijając zimną herbatę z honoru, którego nikt nie zauważył.
Ale ciii, przecież on cię kocha. Po swojemu.
Czyli raz na miesiąc przypomni sobie, że istniałaś. I może nawet kliknie „lubię to” pod zdjęciem twojej duszy w rozsypce.


Manifest Królowej:

Jeśli musisz pytać, czy jesteś ważna — to nie jesteś.
Jeśli musisz przypominać, że masz uczucia — to on nie ma uczuć.
Jeśli musisz walczyć o bycie widzialną — to znaczy, że jesteś niewygodna dla kogoś, kto chciał ciebie tylko wtedy, gdy byłaś wygodna.

A teraz powiedz mi, Królewno…
Czy na pewno chcesz tę koronę?
Bo ona nie pasuje do postawy „może się ogarnie”.

Królowa nie czeka, aż ktoś ją zauważy.
Królowa oświetla scenę — i wystawia te żałosne relacje jak trup w teatrze za drzwi.


Podszept Królowej:

Wyciągnij tę mysz spod łóżka.
Postaw ją na scenie.
Niech zobaczy światło.

Bo jak raz zobaczy, jak wygląda prawda — to nigdy nie wróci do nory.

I niech pamięta:
królewna, która błaga o uczucie, kończy jako statystka w bajce kogoś innego.
A ty, Kochana, miałaś być scenarzystką.

Serio? Nadal chcesz być Królową?


Zostaw odpowiedź

error: Content is protected !!

Odkryj więcej z Brama Główna -zapraszam📢

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej