Słyszałyśmy to milion razy.
„On jest prosty.”
„Nie analizuj.”
„Facet to nie ma głębi – on działa, nie gada.”
I tak, od pokoleń, kobiety uczą się traktować emocjonalne wycofanie jako męską cechę wrodzoną, a nie społeczną patologię w opakowaniu po goleniu.
Kiedy on nie odzywa się przez trzy dni – to przecież „taki typ”.
Kiedy mówi „nie wiem” w odpowiedzi na pytanie o wspólne życie – „on po prostu potrzebuje czasu”.
A gdy zapomni o Twoich urodzinach?
No cóż, jest prosty – czyli emocjonalnie upośledzony z opcją ‘like’ pod zdjęciem mema o BMW.
Ale to nie prostota.
To brak kompetencji emocjonalnej sprzedawany jako męskość.
Prosty to może być rogalik.
Nie człowiek, z którym masz dzielić rachunki, emocje i zasięg psychiczny.
Manifest Królowej:
Królowa nie kupuje tanich sloganów z działu „męskość na przecenie”.
Nie interpretuje milczenia jako głębi.
Nie traktuje braku refleksji jak Zen.
Nie słyszy w „nie wiem” zaproszenia do relacji.
Królowa słyszy błąd systemu – i zamyka przeglądarkę.
Nie po to przechodziłyśmy terapię, czytałyśmy Jungów, wracałyśmy do siebie po emocjonalnych trzęsieniach, żeby teraz przytulać kogoś, kto ma emocje tylko wtedy, gdy wygrywa mecz.
Podszept Królowej:
Nie komplikuj.
On po prostu Cię nie ogarnia.
I nie musi.
Niech idzie tam, gdzie wystarczy być „spoko typem”.
Bo kobieta, która czuje i myśli złożenie, nie jest za trudna.
Jest po prostu nie dla każdego.
Na przyszłość:
Jeśli ktoś mówi Ci, że faceci są „prości”,
zapytaj, czy to diagnoza czy wymówka.
A potem uśmiechnij się z politowaniem i idź dalej.
Królowa nie robi doktoratu z człowieka, który nie zdał testu z empatii.
