(czyli o tym, który myśli, że jest „normalny”, a tak naprawdę po prostu nieprzetworzony)
Wejście delikwenta:
Wchodzi bezszelestnie.
Nie żeby z klasą — po prostu nie zauważył, że trwa Audiencja.
Ziewa. Sprawdza, co jest do jedzenia.
Siada, zanim pozwolisz.
A gdy zapytasz: „Jak się czujesz?” — odpowiada:
„Nie wiem. Normalnie.”
A jeśli coś go dotknie?
To nie rozmawia.
Obraża się. Jak chomik na detoksie.
Dekret Królowej:
Zostajesz uznany za emocjonalnego minimalistę.
Zarządzanie uczuciami: jakby dostał dostęp tylko do trzech opcji — i wszystkie bez aktualizacji.
Nie wiadomo, czy to trauma, czy lenistwo, ale emocje są tam głęboko… zagrzebane pod piwem i memami.
Sarkastyczna Ewaluacja:
– ekspresja uczuć: grunt, że żyje
– słownik emocjonalny: trzy słowa na krzyż, reszta to dźwięki
– reakcja na konflikt: obrażenie i milczenie 36h
– głębia: basen dziecięcy bez wody
Poufna notka do Ludu:
Dziewczyno…
jeśli liczysz, że on powie: „zraniło mnie to, bo poczułem się niewystarczający” —
to możesz od razu napisać tę kwestię za niego i włożyć w lodówkę.
On nie przeżywa — on zamyka się jak stara aplikacja.
Nie złośliwie.
Po prostu nigdy go nie nauczono, jak być miękkim bez paniki.
Audiencja zamknięta.
Królowa nie mówi nic.
Bo i tak nie zrozumie.
Owca wręcza mu kanapkę.
Miś kiwa głową — jakby w końcu poczuł, że nie jest sam.
