Korona z filtra, treść z plastiku
(czyli ten, co wygląda jak złoto, ale dźwięczy jak pusta puszka)
Wejście delikwenta:
Nie wszedł. Wsunął się przez feed.
Wygląd jak z katalogu,
samopoczucie jak po pięciu selfikach,
a życiowe motto?
„Rób to, co czujesz, ale tylko jeśli dobrze wygląda na relacji.”
Na pytanie „co myślisz o miłości?”
odpowiada:
„Zależy, który filtr założysz.”
Dekret Królowej:
Zidentyfikowano przypadek Kandydata 2.0: zrobiony, ale nie uformowany.
Korona? Nałożona w apce.
Poglądy? Z recyklingu podcastów o sukcesie.
Wrażliwość? Jak szkło akrylowe – błyszczy, ale nie oddycha.
Sarkastyczna Ewaluacja:
– głębia: maksymalnie do trzeciego hashtaga
– zdolność rozmowy: dopóki mówisz o nim
– relacyjność: działa tylko w trybie selfie
– kryzys? Wycofuje się do Instagrama
Poufna notka do Ludu:
Dziewczyno…
jeśli on spędza więcej czasu przy ring light niż przy Tobie —
to nie jest partner. To projekt.
Nie szukasz story, szukasz historii.
Nie szukaj króla wśród tych, co mają koronę tylko po nałożeniu efektu.
Audiencja zamknięta.
Królowa odkłada telefon.
Owca wyrzuca powerbank.
Miś patrzy w ekran. Nadal nic nie rozumie.
Pysiula?…Wyszedł,do dziś nie wrócił.
