Ona wiedziała.
Nie była głupia. Miała oczy. Miała historię.
Miała screeny, listę jego niedopowiedzeń i to jedno „sorry, po prostu nie jestem gotowy”, które brzmiało jak „nie chcę cię wystarczająco”.
Ale wróciła.
Bo przecież coś się zmieniło.
Bo powiedział „tęskniłem”.
Bo polajkował jej zdjęcie z cytatem o uzdrawianiu.
No jak tu nie wrócić?
Rozwinięcie:
Wróciła jak Ikar z apteczką.
Zamroczona nadzieją. Wmawiała sobie, że już nie będzie tego samego.
Że tym razem przygotowała się psychicznie, emocjonalnie i astrologicznie.
Ale ogień to ogień.
A facet, który kiedyś cię nie potrafił kochać –
dziś potrafi co najwyżej udawać, że próbował.
I już po tygodniu znów:
– „Zapomniałem odpisać.”
– „Nie przesadzaj.”
– „Ty zawsze dramatyzujesz.”
I znów ta cisza.
Znów ta walka o drobne gesty.
Znów ona, siedząca w łazience z pytaniem:
„Czemu znowu?”
Manifest Królowej:
To, że wiesz, że ogień parzy, nie oznacza, że nie włożysz w niego ręki.
Ale przynajmniej nie udawaj, że nie czułaś smrodu spalenizny już przy drzwiach.On się nie zmienił.
To ty się łudzisz, że może przestanie być sobą.
Ale prawda jest taka, że wróciłaś. Bo chciałaś bajki.
Tylko że Kopciuszek, który wraca do macochy, nie jest ofiarą.
Jest aktorką w sztuce pt. „jeszcze raz może się uda”.
Podszept Królowej:
Nie jesteś głupia.
Jesteś zmęczona czekaniem na coś, co nigdy nie nadejdzie.
Ale wiedz jedno:
wracać tam, gdzie nie było cię widać, to jak wracać do lustra, które zawsze odbija kogoś innego.
A Królowa nie wraca.
Królowa zamyka drzwi. I podpala zamek. Z elegancją. W szpilkach.
