Nie wymagaj dojrzałej miłości od kogoś, kto nie jest dojrzałym człowiekiem. To jakbyś posadziła dziecko na tronie i była zdziwiona, że wali ci w berło lizakiem.
Bo miłość nie jest ponad człowiekiem. Miłość nie skacze wyżej niż ludzki charakter. Nie przeskakuje egoizmu. Nie maskuje niedojrzałości.
Miłość dorasta razem z nami. Albo wcale.
On mówi: „Kocham cię.” Ale jego „kocham” znaczy: „Potrzebuję cię, bo nie umiem być sam.” Albo: „Kocham cię, dopóki robisz to, co chcę.” Albo: „Kocham cię, ale nie na tyle, żeby stanąć obok, gdy mi niewygodnie.”
Tylko że to nie jest miłość. To uzależnienie. To lęk w przebraniu czułości. To potrzeba kontroli, ubrana w kwiaty i pocałunki.
Bo dojrzała miłość nie musi niczego udowadniać. Nie musi nikogo przekupywać obecnością. Nie ucieka, gdy robi się niewygodnie. Nie milknie w konfrontacji.
Są ludzie, którzy mylą miłość z opiekunką do emocjonalnych zgliszczy. Są ludzie, którzy szukają w miłości mamy, nie partnerki. Albo lustra, które odbije ich wielkość, a nie prawdę.
I możesz być najcudowniejszą kobietą, mieć serce z ognia i cierpliwość z marmuru. Ale jeśli on jest chłopcem w ciele mężczyzny, to jego „miłość” będzie miała konsystencję kisielu. I zapach ego.
Podszept Królowej:
Nie licz, że niedojrzały człowiek da ci dojrzałą miłość. Nie licz, że ktoś, kto nie umie zapanować nad sobą, stworzy coś z kimś. Nie licz na „kocham cię”, które nie zna znaczenia ofiary, obecności i wyboru.
Manifest Królowej:
Miłość jest odbiciem człowieka. Nie większa. Nie czystsza. Nie głębsza niż on sam. Dlatego nie pytaj: „czy on mnie kocha?” Pytaj: „czy on umie kochać?” Bo możesz być kochana po dziecinnemu, desperacko, chwilowo. A zasługujesz na miłość kobietę wartą Królowej.
Bo Królowa nie zadowala się ochłapami emocji. Królowa wie: jaki człowiek, taka jego miłość.
Jeśli chcesz innej miłości — wybieraj innego człowieka.
