Bywają tacy mężczyźni, o których mówi się: dobry chłop, tylko jakby go nie było.
Nie krzyczy. Nie rani. Nie znika w wódce.
Ale też nie patrzy w oczy. Nie podnosi wzroku.
Nie mówi „kocham” — nie dlatego, że nie kocha, tylko że mu serce przygasło.
Zgasł.
Nie widać tego na pierwszy rzut oka.
Chodzi do pracy. Je. Śpi. Naprawia cieknący kran.
Robi, co trzeba.
I nikt mu nic nie powie, bo niby wszystko gra.
Tylko że nie gra nic.
Nie czuć życia. Nie ma pragnień. Nie ma „dlaczego”.
Są tylko dni i godziny, które trzeba jakoś przeżyć, nie przeszkadzając światu.
Bo kiedyś za bardzo chciał.
Za bardzo się starał.
Za bardzo kochał.
A potem usłyszał, że nie taki miał być.
Za mało ambitny. Za bardzo wrażliwy. Za często cichy.
Nie był z tej epoki.
Więc się schował.
Złożył broń.
I zamknął ogień w klatce żeber.
MANIFEST KRÓLOWEJ
Nie każdy mężczyzna, który milczy, jest obojętny.
Czasem milczy ten, kto już się raz wypalił.
Nie każda kobieta potrzebuje rycerza w lśniącej zbroi.
Czasem wystarczy ten, który wstał, chociaż nie miał siły.
Ten, który się jeszcze tli.
Jeszcze oddycha.
Jeszcze… może się obudzić.
PODSZEPT KRÓLOWEJ
Jeśli on zgasł — nie krzycz, nie potrząsaj, nie pytaj czemu taki.
Dotknij go.
Nie palcem.
Sercem.
Pamiętaj: żar nie krzyczy. Ale można go rozdmuchać.
