Wchodzi ona. Królowa.
Nie z transparentem „pokochaj mnie jak jestem”, tylko z regulaminem zachowań akceptowalnych na terenie Jej Wysokości.
I wiesz co?
To nie jest lista zachcianek.
To dokument tożsamości.
- Standardy to nie wymagania. To ochrona przed zaniżką.
Jeśli powiesz „byle był”,
to wiesz, kto przyjdzie?
Ten, kto właśnie przechodził obok.
Standardy to nie bajka o ideałach.
To realne progi wejścia dla tych, którzy mają być obok Ciebie — nie na Tobie.
- Granice nie ranią. Granice ratują.
On mówi: „z Tobą nie da się rozmawiać”.
A Ty tylko powiedziałaś „nie”.
Nie na brak szacunku.
Nie na brak czasu.
Nie na brak decyzji.
Granice nie są agresją.
Granice to mur z otwartą bramą, nie zaproszenie do oblężenia.
- Mężczyźni szanują kobiety, które szanują siebie.
To nie hasło z Instagrama.
To biologiczny fakt.
On nie zostaje tam, gdzie mu pozwolono na wszystko.
Zostaje tam, gdzie musi zasłużyć.
Bo to, co łatwe — znika szybko.
A to, co ma wartość — wymaga klucza.
Nie bój się być kobietą z zasadami.
Bój się być kobietą bez ceny.
Jeśli on nie zna regulaminu —
to nie wpuszczaj go do środka.
Bo pałacu się nie zwiedza.
Pałacu się strzeże.
