Jak ogłupić Polaków cholerą


Wystarczy jedno słowo. Jedno, odpowiednio dramatyczne. Takie, którego nie słyszałeś od czasów podręcznika do historii. Takie, które kojarzy się z brudem, ubóstwem, trupami na ulicach i wodą, której nie wolno pić. Chcesz, by Polak nie wyszedł z domu, nie pojechał nad morze i nie wlazł tam, gdzie mu się nie każe? Nie krzycz: „COVID”. Krzyknij: CHOLERA.

Nie pytaj, dlaczego. Zadaj pytanie: dlaczego akurat teraz?

To przecież tylko jeden przypadek. Kobieta, co to podobno wróciła z zagranicy, a potem nagle przestała być zagraniczna i zrobiła się lokalna. Pierwszy przypadek od lat. Pierwszy, a już media krzyczą jak przy egzorcyzmie. „Ognisko cholery!”. „Groźące rozprzestrzenieniem!”. „Trwa ustalanie kontaktów!”. Prawie jakby szukali wspólników zamachu.

Nie bądź naiwny. Cholera nie przyszła po cichu. Cholera przyszła wtedy, kiedy ktoś musiał uciszyć krzyk.

Bo granica się gotuje. Bo Niemiec wciska nam w nocy ludzi przez las, a Polska nie może powstrzymać tego oficjalnie, bo już dawno coś podpisała. Bo trzeba czymś przykryć ten raban. I wtedy pojawia się ona – CHOLERA – medialna zasłona dymna, co odciąga uwagę od kierunku, w którym należy patrzeć.

Czy jesteśmy pewni, że to teoria spiskowa? Nie. Ale jesteśmy pewni, że to świetna metoda. Przetestowana. Wystarczy, że ktoś w systemie przypomniał sobie kartkę z podręcznika: „w czasie epidemii można zawiesić swobody obywatelskie”.

I oto jesteśmy. Znowu. Zamiast myśleć o tym, czemu przez polską granicę idą setki ludzi bez imienia i PESELu, my się boimy, że się napijemy wody i umrzemy na rzygi.

👑Manifest Królowej:

Niech nikt nie mówi, że to tylko przypadek. Bo przypadki są wtedy, gdy nikt nic nie zyskuje. A tutaj zyskują wszyscy, którzy mają co do ukrycia. Lęk to najlepszy paszport dla manipulacji.

👑Podszept królowej:

Jeśli chcesz coś przemycić, wrzuć ludziom wirusa do głowy. Nie do ciała. Zdezorientowani, przestraszeni, zamknięci – nie pytają. Nie widzą. Nie wiedzą. I nie przeszkadzają.

To nie choroba jest zagrożeniem. To narracja, która za nią idzie. To nie bakteria zabiera nam wolność, tylko decyzje, które podejmujemy pod jej pretekstem. I jeśli nie przestaniemy łykać tego, co serwuje nam ekran, to nie tylko przemycą przez nasz dom tysiące obcych. Przemycą nam nowy porządek. Bez naszego podpisu.


Dodaj komentarz

error: Content is protected !!