Myślisz, że jesteś siłą.
Zwarty, głośny, groźny.
Brat za brata. Barwy ponad wszystko.
Jedyna grupa, która jeszcze potrafi wyjść na ulicę i rzucić systemowi „nie” prosto w twarz.
Czujesz tę moc w gardle, gdy śpiewasz hymn?
To teraz spójrz na to moimi oczami.
Jesteś idealnym narzędziem.
Jesteś armią uśpioną, która czeka na sygnał.
System cię nie nienawidzi. System cię hoduje.
Wystarczy dać wam „swojego” człowieka.
Kogoś, kto mówi waszym językiem, kto kocha wasze symbole, kto obieca wam powrót do dumy.
I co robicie?
Padacie mu w ramiona jak stęsknione dzieci.
Oddajecie swoją zwartość za obietnicę stabilizacji, która jest tylko innym słowem na klatkę.
Dają wam Nawrockiego. Dają uściski dłoni Trumpa.
A wy, wielcy wojownicy, nagle stajecie się potulni.
Bo w głębi duszy, pod tymi tatuażami i bliznami, dalej szukacie Pana.
Kogoś, kto weźmie waszą siłę i powie: „Teraz idziemy tam”.
I pójdziecie.
Pójdziecie rozbić każdy prawdziwy bunt, jeśli Pan powie, że to dla dobra „Barw”.
To jest największy majstersztyk systemu:
Zrobić z buntownika strażnika własnego więzienia.
Wykorzystać waszą lojalność, by zabetonować porządek, który was niszczy.
Bo naród, który ma taką grupę jak wy, a mimo to dalej klęczy, jest narodem głupim.
Głupim, bo daje się uwieść show, zamiast pilnować własnej suwerenności.
Możesz krzyczeć o wolności, ale dopóki potrzebujesz lidera na piedestale, jesteś tylko psem z rodowodem.
Droższym, silniejszym, ale dalej na smyczy.
👑 MANIFEST KRÓLOWEJ
Prawdziwa siła nie potrzebuje wodza.
Prawdziwa wolność nie ma barw klubowych.
Nie czekaj na inaugurację.
Nie szukaj kogoś, kto cię „reprezentuje”.
Siedzisz przy stole, polerujesz nóż i czekasz, aż ktoś ci poda chleb.
Nikt nie poda.
Ci na górze już dawno zjedli, a tobie zostawili tylko nienawiść do sąsiada, żebyś nie zauważył, że twój talerz jest pusty.
Wstań.
Nie jako kibic. Nie jako patriota z plakatu.
Wstań jako Człowiek.
Rozwal ten stół.
Wyjdź z szeregu.
Zrozum, że twoja „zwartość” to twoja największa pułapka, jeśli trzyma ją obca ręka.
Puenta?
Jest krótka.
Jesteś lwem, który płacze ze szczęścia, bo właściciel cyrku właśnie podrapał go za uchem.
Wstydź się.
Albo wyjdź z klatki i zacznij kąsać rękę, która cię tresuje.
Innej drogi nie ma.
Reszta to tylko głośne szczekanie przez kraty.

Jedna odpowiedź do “ROZDZIAŁ VI: KREW, BARWY I ŁAŃCUCH”
Witam
Suwerenności już dawno nie ma – tej wyrzekli się wszyscy, którzy 21 lat temu zagłosowali za wstąpieniem do antychrystusowej unii europejskiej, choć ostrzeżono ich przed konsekwencjami. Suwerenność to hasełko, którym zarówno politycy, jak i kapłani czy pastorzy sprytnie grają, ile jeszcze tylko mogą, nim te ziemskie zwierzchności i potęgi zostaną wymazane.