-
ROZDZIAŁ 67: Używki. Czyli jak zapomnieć siebie szybciej niż życie zdąży Cię znaleźć.
To nie alkohol Cię niszczy.Nie cukier. Nie papierosy. Nie narkotyki.To to, przed czym uciekasz, kiedy je sięgasz. Bo nikt nie pije „dla smaku” trzeciego dnia z rzędu, samotnie.Nikt nie kopci paczki dziennie „dla przyjemności”, mając w oczach wyrzut.Nikt nie sięga po cokolwiek, co ogłusza, gdy nie ma w sobie czegoś, co krzyczy. Bo używka to…
-
ROZDZIAŁ 66: Prawda. Czyli kto tu naprawdę siedzi na tronie?(Z głęboką rozkminą, bezlitosnym rentgenem i śladową ilością cierpliwości do bzdur)
Prawda. Wielkie słowo. Szlachetne.Czasem wypowiadane szeptem w terapii, czasem rzucane jak kamień w kłótni. Ale czym ona właściwie jest? – Czy to fakty?– Czy to interpretacja faktów?– Czy to Twoje odczucie, które zmienia się co trzy godziny i zależy od tego, czy zjadłaś coś sensownego? Bo widzisz…Prawda może być obiektywna.Ale człowiek — nie jest. Obiektywna:–…
-
Rozdział 65: Facet, który nic nie daje, ale wszystko zabiera(czyli o związkach z emocjonalnym komornikiem bez zasobów, za to z wymaganiami)
Są tacy mężczyźni, których obecność w Twoim życiu można porównać do nieużywanej aplikacji w telefonie.Zżera baterię, zabiera miejsce, wysyła irytujące powiadomienia – ale i tak go nie usuwasz, bo „może kiedyś się przyda”. Nie daje nic.Nie czasem. Nie emocji. Nie pomysłów. Nie ciepłej herbaty.Ale potrafi perfekcyjnie zabierać:– czas,– nerwy,– poczucie wartości,– i ostatnie chipsy z…
-
ROZDZIAŁ 64: „Związek jak cel życiowy. Czyli jak zamienić się w desperatkę z dyplomem uniżoności.”
Są kobiety, które chcą miłości.Są kobiety, które chcą związku.I są kobiety, które chcą kogokolwiek z pulsującym kontem na Tinderze i resztką włosów — byleby tylko móc wstawić na Facebooka: „my love”. To te, które gdy facet mrugnie, już piszą ślubne zaproszenia.Które, gdy on nie odpisuje 3 dni, myślą: „Może stracił palce, ale przecież czuje to,…
-
Rozdział 63: Owca u terapeuty. Czy świat mnie śledzi, czy po prostu mam rację?
Gabinet terapeutyczny.Światło ciepłe, fotel miękki, zapach świec zapachowych z promocji.Owca siada, ale nie wchodzi od razu w temat. Najpierw patrzy.Potem wzdycha.Potem wyciąga chipsy. – Panie doktorze… ja wiem, że to zabrzmi paranoicznie, ale…świat mnie przesiaduje. – Proszę doprecyzować, co ma Pani na myśli.– No wszędzie jestem! W tekstach, w memach, w reklamach suplementów i w…
-
Rozdział 62: Ciało w marketingu. Dusza w ciszy.(Tom: „Korona bez złudzeń”)
Zabraliśmy Bogu tron.Oddaliśmy go człowiekowi.A człowiek, pozbawiony granic, stał się swoim własnym bożkiem –okrutnym, głodnym, wiecznie nienasyconym. I wszystko zaczęło umierać… po cichu.Nie w ogniu, nie w krzyku.W marketingu.W lajku.W szeptanej samotności, której nikt już nie nazywa po imieniu. A kiedy Bóg wróci — nie będzie pytał o metki, cytaty czy daty chrztu.Zapyta:Czy byłeś darem.Czy…
-
ROZDZIAŁ 61: „Cichy. Silny. Niedostrzeżony.”
Nie wszyscy krzyczą, kiedy boli.Nie wszyscy walą drzwiami, kiedy ich nie widzisz.Są tacy, którzy kochają bez fajerwerków — ale do krwi.Tacy, którzy dają siebie nie po to, żeby błyszczeć, ale żeby utrzymać ten dom, tę kobietę, ten świat w jednym kawałku. I czasem właśnie ich nie zauważasz.Bo nie proszą.Bo nie szantażują emocjami.Bo trzymają wszystko w…
-
Rozdział 60: Feminizm kończy się na czwartym piętrze bez windy.
W manifestach – siostrzana solidarność.Na banerach – wściekłe hasła o patriarchacie i podboju świata bez stanika.W życiu – „Czy mógłby mi pan pomóc z tą pralką?” Bo wiecie… to całe równouprawnienie działa genialnie, dopóki nie trzeba:– odkręcić syfonu,– zmienić opony w listopadzie,– albo wnieść 60-kilogramowej praleczki na czwarte piętro bez windy. Wtedy nagle się okazuje,…
-
Rozdział 59: Słońce nie przeprasza, że świeci
Niektórzy ludzie przypominają istoty z delikatnym naskórkiem duszy, które mimo wszystko wchodzą na największe słońce emocjonalnego ekshibicjonizmu — i potem mają pretensje, że boli. Że parzy. Że ktoś skomentował, ocenił, zadrwił. Ale przecież słońce nie przeprasza. Ono po prostu świeci. Tak jak świat — komentuje. Ociera się. Reaguje. Nie dlatego, że ma rację, tylko dlatego,…
-
Rozdział 48: Judasze, maszyny i Królowa bez złudzeń
Zdrada?Stare jak świat.Jak pieczywo z wyprzedaży, które udaje, że nadal pachnie świeżo. Judasze nie noszą już szat.Teraz noszą uśmiechy.Polerują swoje intencje, aż błyszczą jak dobrze napisany mail o współpracy,z podtekstem: „sprzedam cię, ale z klasą.” A maszyny?Maszyny nie zdradzają.One po prostu nie czują.Nie muszą.Nie mają duszy, nie mają serca, nie mają sumienia.I właśnie dlatego świat…
